Enduro Chimney Trip – da się…

Mnie wszystko ominęło z powodu choroby ale chłopaki polatali odpowiednio i treściwie :) Co się odwlacze to nie uciecze :) 

Tak sobie pośmigali bez napinki ale treściwie – Z punktu zero do noclegu… miała być Łeba ale jakoś noc nadeszła… i obóz w czarnej d…e. Jak się rano okazało chłopaki spali 500 metrów od toru w Sobienczycach :)
terenowo (2)Po biwakowej nocy w tropikach (ps jeleni nie zauważono) ‎był start na oranie w kierunki Białogóry. I było ciekawie. Żólto-białe wydmy w blasku słońca i zapachu jodu przy ryku nieokiełznanej mocy motocykielów – bezcenne.

Było nawet enduro spotaknie na szczycie z oprowadzaniem po własnych kontach :P

Ps. Kilka dnie póżniej dowiedziałem się jak wyglądała jazda po piachu w wykonaniu nieokiełzanej mocy mocykielowej – gleba, gleba, gleba… Zakładam że może Mistrzami Navigowania to oni są ale napewno nie jeżdżą po piachu jak Czachor :P

terenowo (3)

Ślad trasy jest zapisany więc trzeba będzie to powtórzyć…

(Visited 201 times, 1 visits today)

Brak komentarzy

Napisz komentarz