Nocka by Night – leśne tirarira…

Była i zaraz będzie następna… Taki sposób na odreagowanie szarości dnia codziennego.

Plan jak zwykle jest prosty.

Pakowanie minimum potrzebne. Wyjazd gdzie bądź byle było na odludziu i gotowe.

Z doświadczenia już wiem że dobrze jest zapodać do GPS koordynaty samochodu żeby z rana nie błądzić bez sensu po lesie w drodze do „domu” :)

Mamy przy sobie oczywiście pare narzędzi żeby się nie pierdzielić w tańcu. Fakt jest że wszystko ułatwia zadanie i jak byśmy musieli iść po minimum to też da rade tyle że wszystko dłużej zajmie. Może to dawać ludziom co nigdy nie byli ale się na oglądali discovery temat do docinek, i dobrze. Ważne że gadają… Nie ważne co ale ważne że gadają :P

Nam nie chodzi o to żeby się upodlić. To z doświadczenia wiemy że nic nie zmieni. Chodzi o to żeby sobie po prostu po bytować. Reszta przychodzi sama w najmniej oczekiwanej sytuacji. Np niby mamy wodę przy sobie ale że z głupoty nie chowamy do śpiworów i zamarza to z rana mamy niespodziankę w postaci lodu do picia. No i już jest sytuacja gdzie coś trzeba wykombinować. Jeśli z domu nie wyjdziesz to nie będziesz miał okazji być zaskoczonym i tyle.

Tym razem zrobiliśmy akcje na szybkie rozpalenie ognia w zawodach kto pierwszy. Swen użył gównianej kuchenki do niczego od Survialtech (o tym potem) a ja pojechałem z planem na ognisko. I tak trzeba było to zrobić a Swen po prostu chciał w końcu przetestować to co nosił i już nosić nie będzie (ale o tym potem)…

Jak to czasami bywa trafiliśmy w miejsce gdzie wszędzie było drewno nadające się do palenia. Szczególny rodzaj który nikomu nie robi krzywdy i niczego zdrowego się nie narusza… :) Po zabezpieczeniu ognia, przyszedł czas na zbudowanie jakiegoś spania i napełnienie pieca pałaszując MRE zanim pójdziemy spać. Na głodnego chłód jest bardziej odczuwalny po prostu :)

Zawsze mamy w plecaku jakieś małe puchatkowe co nieco w postaci piersiówki. Prawda jest taka że dużo nie potrzeba po całym tygodniu w pracy albo i nie, z dodatkiem marszu z plecakiem okraszone wszechobecnym mrozem. Grog uderza do głowy bardzo szybko. Jak już jest wszystko z organizowane można iść spać.

Ważne jest żeby spać czujnie bo jednak zwierząt dzikich nie brakuje w lasach. Dziki i inne takie są i głupio by było w nocy przeżyć spotkanie. Ogólnie wiadomo że jak się zwierza nie zaczepia to on nas nie nawiedzi ale moim zdaniem dużo się zmienia przez dokarmianie itd… Nie jest powiedziane że np dzik nie wyczuje i przyjdzie tak jak przychodzi do centrum miasta albo na plaże w celu po opalania :).

Nad ranem na Swen że spać nie może to standardowo rozpala ogień żeby zapodać coś ciepłego na ruszt przez ponownym wymarszem. Dużo to daje ale żeby to zrozumieć trzeba by się było tak przekimać pod chmurką.

Potem już tylko pozostaje odpalić GPS i sobie po nawigować do samochodu. Powiem tak. Śnieg nie pomaga w chodzeniu. Nie dość że jest ślisko to jeszcze wszystko zakrywa robiąc z każdego kroku pułapkę. Trzeba uważać…

Tym razem na miejscu mieliśmy niespodziankę w postaci ciągnika który się zawiesił na lodzie i nie mógł ruszyć. Pozdrowiliśmy kierowce i w odpowiedzi zostaliśmy zapytani czy polujemy tutaj… Oczywiście że nie… Tylko kłusujemy :P Dobra, dobra oczywiście chodzi że jak koń galopem :P

Zaproponowawszy pomoc i tak wyszło że jak zazwyczaj wilk nosił razy kilka ponieśli i wilka. Hilux wyciągał ciągnik… :)

Ponieważ aura nei sprzyja na wypady na moto następny wypad do lasu na spacerek planujemy już wkrótce.  Jak coś to wiecie jak dołączyć…

Categories

Brak komentarzy

Napisz komentarz